niedziela, 26 kwietnia 2015

I - Wiesz, że mi ufać możesz. (2/2)

Zacznijmy od przeprosin za moją rzadką obecność tutaj. Obowiązki szkolne zmuszają mnie korzystania z komputera w weekendy raczej w celach "naukowych", a reszta dni tygodnia zapełniona nie tylko przez szkołę. Jeszcze raz przepraszam, postaram się pisać jak najczęściej.

***
- Chciałam z tobą jeszcze raz porozmawiać o tej szkole...
- Proszę cię, Ludmiła... - odezwał się, zabierając swój plecak i od razu kierując się w stronę swojego domu. Dziewczyna ruszyła za nim.
- No Diego, proszę cię. Wiesz że nie puszczą mnie samej. Porozmawiaj chociaż z tatą. Pewnie się zgodzi. Nawet będzie mu to na rękę.
- Nie byłbym tego taki pewien...
- Nawet nie chcesz z nim o tym pogadać. Wiesz, że dostałam od rodziców warunek, że albo pojadę tam z tobą, albo wcale.
- Czemu akurat ze mną?
- Bo tobie ufają, rozumiesz? Dobrze cie znają. No proszę, wiesz że mi na tym zależy.
- Ale nie mogę, rozumiesz?
- Chociaż spróbuj go przekonać... Proszę, proszę.
- Czasami cie nienawidzę, wiesz?  Pogadam z nim, ale nic nie obiecuje. Dasz mi teraz w spokoju wrócić do domu?
- Tak. Dziękuje. - blondynka szybko przytuliła swojego przyjaciela, po czym ruszyła w innym kierunku.



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

I - Wiesz, że mi ufać możesz. (1/2)

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca."

"Odkąd nie ma Cię przy mnie, moje życie strasznie się zmieniło. Żałuje teraz każdego złego słowa, które skierowałem do Ciebie. Chciałbym cofnąć czas... Tak bardzo tęsknie. Ojciec nie jest zły, jednak mam wrażenie, że mnie nie rozumie. Często wydaje mi się, że chciałby jak najszybciej się mnie pozbyć... Nie da rady z nim normalnie porozmawiać. Często mnie zbywa. Nie interesuje się wcale, co robię akurat w tym momencie. Zdaje się, że nie zauważyłby gdybym nie wrócił kiedyś do domu na noc..."
- Co ty tam znowu wypisujesz? - spytała, zaglądając chłopkowi przez ramię. Diego natychmiast zamknął zeszyt - Ładnie to tak ukrywać coś przed przyjaciółką?
- A czy ty mi pokazujesz swoje zapiski? - zapytał, chowając notes do plecaka.
- Nie, ale to pewnie dlatego że nie zapisuje nigdzie swoich myśli.
- A powinnaś zacząć. Wydaje mi się że lepiej jest napisać co się myśli, niż mówić wszystko na nas. Niektórych to wcale nie interesuje, a inni mogą to wykorzystać przeciwko mnie.
- To milczenie czasami doprowadza mnie do szału. Wiesz, że mi ufać możesz. - powiedziała blondynka.
- Dobra, dobra. Mówiłaś, że mnie potrzebujesz. Czego chcesz? Nie mam czasu żeby tutaj z tobą siedzieć cały dzień. Obiecałem, że pomogę dzisiaj tacie. Wiesz że mnie potrzebuje, kiedy nie ma już mamy.
- I tylko dlatego jeszcze z nim mieszkasz. W innym wypadku już by cie wyrzucił. Nie widzisz, że miłości od niego nie masz co oczekiwać?
- Widzę, jednak nie bardzo mnie to interesuje. Mama wiele razy wspominała, że taki już jest. Jeśli ona się przyzwyczaiła, to i ja dam radę. Mów, czego chcesz. 

piątek, 27 marca 2015

Prolog.

"Życie jest chorobą, a śmierć zaczyna się już w chwili urodzenia. Każde odetchnięcie, każde uderzenie serca jest odrobiną śmierci. Krokiem ku unicestwieniu."

- O czym marzysz? - zapytała, przyglądając się chłopakowi. Dłuższą chwile zastanowił się nad odpowiedzią. Miał wiele marzeń. Postanowił jednak nie wymienić wszystkich, tylko to najważniejsze.
- Chciałbym, by ona tutaj była. - powiedział - Jednak wiem, że to jest niemożliwe.
- W takim razie dlaczego marzysz o czymś, co nierealne?
- Bo to daje mi siłę, by walczyć. By żyć dalej.






***
Krótko, (nie) na temat :D Rozdziału pierwszego możecie spodziewać się jutro, bądź w niedziele. 

środa, 25 marca 2015

Powrót.

Strasznie długo mnie nie było, prawda? Ale wróciłam, po tych wspaniałych 4 miesiącach odpoczynku. Mam nadzieje, że jeszcze ktokolwiek mnie pamięta... Musiałam przemyśleć parę rzeczy, jeśli chodzi o powrót tutaj. I wracam. Sama, samiuteńka. Tak jak było na początku. Mam nadzieje, że dziewczyny nie czują się tym urażone. Nie mam teraz siły na współprace, czasu na jakieś grafiki... Wezmę się za wszystko sama i zobaczymy jak to wyjdzie. Z tym, że... Będzie to najprawdopodobniej nowe opowiadanie. Nie chce powracać do starego, głownie dlatego że prawie wcale go nie pamiętam... I mam nadzieje, że uszanujecie moją (wciąż trwającą :)) miłość do Diego, bo główną postać zamierzam zrobić właśnie z niego. Tylko... Kto by to czytał? Zamierzam zmienić wszystko, zacząć od nowa. Pokazać wam nową siebie. Potrzebuje tylko niewielkiego potwierdzenia, że mam to zrobić. Inaczej nie będę publikować tego, co w ostatnim czasie chodzi mi po głowie.

wtorek, 11 listopada 2014

Takie tam...

W tym momencie możecie się już ze mną pożegnać. Nie zamierzam współpracować z osobą na tyle perfidną, że z rozdziału I postanowiła wykasować mój wątek, najpierw tworząc z tego kopie roboczą. Nie jestem idiotką, zauważyłam że perspektywa Diego urwana jest w połowie, natomiast Francescy wcale nie ma. Nie rozumiem, dlaczego padło akurat na wątek Diecescy, jednak to znikneło, i tu jest problem. Znikneła jedyna kopia mojej ciężkiej pracy, a podczas pisania tego mogłam robić coś ważniejszego. Równie dobrze ja mogłabym usunąć wątek Katie czy Stevie. Tak czy inaczej, nie zamierzam wyjaśniać tej sytuacji. Komuś się nie spodobało, postanowił wyciąć i w ten oto sposób sprawił, że "rzucam te robote". Innego wyjaśnienia nie ma.

sobota, 1 listopada 2014

Prolog

*Violetta*

- Violetta! Poczekaj!Muszę znać twoją opinię!- krzyknął Marco łapiąc mnie za nadgarstek.
-Zostaw mnie!-odpowiedzi​ałam tym samym tonem- Nie chcę cię znać!- spojrzałam głęboko w jego zielone oczy. Przy nim czułam się bezpieczna...ale​ on mnie oszukał, a oszuści nie zasługują na kolejną szansę. Jednak zostałam. Chłopak wziął gitarę, która leżała obok sceny i stanął na przeciwko mnie. Zagrał pierwsze chwyty i zamiast zaśpiewać tekst piosenki o jego pasji zaśpiewał całkiem coś innego.
Porozmawiajmy ten jeden raz

Ja Cię widzę, ale ty mnie nie

W tej historii wszystko jest na odwrót

Nie obchodzi mnie już nic tym razem

Jestem przy tobie i będę

Porozmawiajmy ten jeden raz
Zawsze będę przy tobie
Mimo że mnie nie dostrzegasz, spójrz na mnie
Nie obchodzi mnie już nic tym razem
Jestem przy tobie

Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Sam fakt że śpiewał tylko i wyłącznie dla mnie tylko dla mnie... patrzył w moje brązowe oczy i onieśmielał mnie. Próbowałam się opanować,lecz na to na nic. "Wiem, że nie mogę wyrzucić cię z moich myśli, cokolwiek zrobiłbyś zawsze będę o tobie myśleć."-pomyśla​łam.
Są takie momenty
kiedy wydaje się możliwe
Jedno Spojrzenie, nieodparty Gest
Spójrz na Mnie... proszę.
To co zrobił było nie dopuszczalne. Chłopak chodzi z dziewczyną rok i nagle mówi że wyjeżdża.
Cały świat się zawala. Chcę dla niego jak najlepiej. Próbuję wykorzystać czas, który im został. Lecz on zabija moje plany jak dziecko psuje domek z klocków, gdy chce coś w nim zmienić.Nie chciał rozstania...lecz​ chciał tego abym o nim zapomniała, nie myślała o nim...Chciał bym znalazła sobie kogoś innego, kto nie przyniesie mi tyle bólu. Udało mu się...lecz niestety nie wyjechał , a ja zapamiętam go na zawsze jako oszusta i kogoś kto nie jest wart drugiej szansy i miłości.
Nie zdajesz sobie sprawy,
jeszcze się nie zgadzasz
Zdejmij okulary ze swoich oczu,
które Ci nie pozwalają
Spojrzeć na mnie...proszę.
Metafory... metafory naszej miłości wypływały z jego ust. Całkiem nie znany mu tekst rozlegał się na sali. Coraz to nowe uczucia budziły się w mojej głowie: miłość, strach...
Czasami to wydaje się być niewidoczne
I tylko ja wiem, co nas łączy.
Nieodparcie blisko ciebie
Nieprawdopodobne​ do wykonania
Spójrz na Mnie...proszę.
Ostatni ruch ręką, ostatni chwyt, ostatnie bicie... koniec dźwięki gitary ucichły. Lecz my wciąż patrzyliśmy na siebie. Z miłością, jakiej chyba nikt jeszcze nie widział. Staliśmy tak kilka minut. Żadne z nas nie odzywało się, nie chciało nic mówić. Baliśmy się ,że zranimy się nawzajem. To był tylko ten jeden strach. Bo życie opiera się przecież na wzlotach i upadkach.
-Marco...to..to-J​ąkałam się- było piękne.-odparłam po chwili. Nie wierzyłam w to, że to powiedziałam. Zabrzmiało tak jakbym wyznała mu miłość.
-Dzięki. Może choć nie możemy być razem... bądźmy przynajmniej przyjaciółmi.-po​prosił łapiąc mnie za rękę. Dziewczyna spojrzałam na niego i odpowiedziałam jednym słowem.
-Dobrze.-po czym zeszłam z sceny i udała się do sali tanecznej, a dokładnie do szatni, gdzie przygotowałam się do lekcji z Gregorio-nauczyc​iela tańca.


*Ludmila*

Przekroczyłam próg swojej nowej szkoły. Szkoła ta sprawiała wrażenie energicznej i ciągle uśmiechniętej. Przyglądałam się każdemu szczegółowi, nawet koszu, który stał w kącie taki opuszczony. To że każdy wrzuca do niego śmieci nie oznacza że daje mu coś. Czułam się odmienna wśród innych uczniów. Podeszłam do szafki, do której wcześniej otrzymałam kluczyk. Włożyłam tam swoją torebkę z której wcześniej wyjęłam tylko książkę pt. ,,Życie nie jest tym za kogo się podaje''. Idąc korytarzem czytałam słowa, które później przekształcały się w zdania. Kochała czytać. A najbardziej kochała powieści przygodowe z wątkami miłości. Zawsze czuła ten moment gdy coś miało się wydarzyć ale nagle stało się coś innego. Weszła do klasy, w której uczyła Angie- nauczycielka ucząca dobrej wymowy, pisania tekstów piosenek oraz interpretacji ich i najważniejsze Śpiewu.Nagle z książki wypadła karteczka. Pisało na niej: ALGO SUENA EN TU. Niezrozumiała o co chodzi . ,,Coś brzmi w tobie...może to oznacza że mogę być z muzyką do końca życia...''-pomyślałam i zbliżyłam się do wolnego miejsca obok chłopaka.- Hej! Mogę tutaj usiąść?-spytałam lecz nie otrzymałam odpowiedzi. Nie usłyszał mnie, ponieważ tak jak ja był w trakcie czytania. Usiadłam obok niego. Zadzwonił dzwonek a do sali weszła nauczycielka...ale nie sama. Przyszła razem z pewnym chłopakiem, który trzymał za rękę dziewczynę i kazała im usiąść w pierwszym rzędzie. Zachichotałam a chłopak nagle wyrwał się od lektury i spytał
- Yyy... długo tu jesteś?
- No tak trzy minuty... Ludmila jestem a ty?
- Federico.


*Diego*

Nastał moment w moim życiu, w którym wreszcie czuje że mam kompletnie wszysko gdzieś. Po kilkunastu latach mieszkania wraz z matką w Hiszpanii, muszę wyprowadzić się zupełnie gdzie indziej. Mama nie żyje, była chora już od dawna. A ojciec obiecał jej, że po jej śmierci się mną zajmie. Tyle że ja sam tego nie chce. Pomimo tego że nie chce, muszę się podporządkować. Zniósłbym jeszcze zmianę, gdyby ojciec chociaż trochę zainteresowałby się mną wcześniej, a nie nagle o mnie mu się przypomina, bo nikogo innego nie mam. A i teraz zapewne by go tu nie było, gdyby nie to że mama z nim rozmawiała. Musiałem teraz tylko zakończyć pakowanie, i zaraz z prawie zupełnie obcym mi człowiekiem, którego muszę nazywać ojcem, pojechać na lotnisko. Byłym już prawie spakowany. Wrzuciłem do walizki w kolorze ciemnego fioletu ostatnią koszulkę, którą wyciągnąłem ze swojej szafy, po czym zapiąłem walizkę. Chwyciłem do ręki telefon, który znajdował się na półce. Podłączyłem do niego słuchawki, zaraz je zakładając, by "ojciec" nawet nie próbował ze mną rozmawiać. Chwyciłem walizkę i ruszyłem do ojca, czekającego na mnie w przedpokoju. Czas zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Ale czy jestem na to gotowy? 

*Leon*

Stałem przerażony. Nie mogłem z siebie wydobyć ani słowa. Serce zaczęło mi bić coraz mocniej.
Na moich oczach zginęli moi rodzice. Trafiłem do domu dziecka. Tak bez powodu, otoczony złością i zemstą... chciałem się zemścić... Teraz mam 16 lat i jestem wolny! Znaczy nie dosłownie...mam rodzinę zastępczą...ale ucieknę! Obiecuję to sobie. Nienawidzę ich... Nie mogę tu robić tego co chcę, nie mogę tworzyć muzyki...


*Natalia*

Kolejny dzień. Kolejna męcząca godzina. Minuty, sekundy. Wszystko jest nie do zniesienia. Ja też jestem nie do zniesienia. Czemu ? Mój ukochany ojciec miał mnie dość. Wysłał do szkoły na drugim końcu świata. Po co ? Bym zmieniła swoje zachowanie. Ponoć jest naprawdę karygodne. Teraz stoję w nieznanym mieście, na środku wielkiego mieszkania. Jego ściany pokryte są białą tapetą. Na jednej z nich wisi drewniany, stary zegar. Tik tak. Tik tak. Co to za dźwięki ? Zegar. Mój jedyny przyjaciel. Tylko Ja i On. Nie. Jest jeszcze jedno. Rzucam torbę na podłogę i klękam. Wyciągam z niej czerwoną kosmetyczkę i kieruję się w stronę łazienki. Otwieram małą torebeczkę i  biorę chusteczki. Wysuwam pierwszą i odwijam. Żyletka. Tak. Mój drugi przyjaciel. Moja miłość.  



*Maxi*

Powolnym krokiem wyszedłem z miejskiej biblioteki. Mojego drugiego domu. A może nawet pierwszego ? Tak. Pierwszego. Drugim było studio muzyczne, do którego chodziłem. Po kilkunastu minutach drogi stanąłem pod wielkim, białym domem. Przekręciłem klucz w drzwiach. Usłyszałem trzask dobiegający z salonu. Wrócił. Ojciec wrócił z pracy. Z kuchni wyszła moja blada matka. Miała drobne ręce i podpuchnięte od płaczu i niewyspanych nocy oczy. Otworzyła usta, lecz w tej samej chwili z salonu wybiegł rozwścieczony ojciec. Podszedł do mnie i złapał za skrawek koszulki. Pachniał alkoholem. Jak zawsze. Wraca do domu pijany. Bije mnie i mamę. Ona nie potrafi się mu przeciwstawić. Zwyczajnie się go boi. Tak samo ja. Jestem od niego o głowę niższy i drobniejszy. 
Bez słowa zacisnął dłoń w pieść w uderzył mnie prosto w policzek. Potem popchnął na ścianę. Czułem przeszywający ból. Krzyk mamy. Próbowałem wstać. Na próżno. Moje oczy zamknęły się. Umieram ? Zemdlałem. 

sobota, 25 października 2014

Przywitanie ( Stevie Blanco)




Witam !
Nazywam się Martyna i mam 13 lat. I.....nadal nie wierzę, że piszę tu. Z tak utalentowanymi dziewczynami ! To dla mnie wielki zaszczyt.
A teraz o mnie troszkę.
Nienawidzę swojego imienia. Jestem dość wredną i pyskatą dziewczyną. Moją pasją jest pisanie. Zaczynałam od pingera, ale potem przeniosłam się na bloggera.
Mam kilka blogów. Jestem założycielką bloga APS...♥ : http://friends-forever-os.blogspot.com/
Prowadzę również :
http://angel-del-amore-violetta.blogspot.com/  ( o Fedemile )
http://el-cielo--violetta.blogspot.com/  ( blog o Naxi,  założony dziś xD )
Niedawno prowadziłam z kilkoma dziewczynami bloga NGV...♥ , ale przez hejty, dziewczyny postanowiły usunąć.
 
   Mam nadzieję, że mnie polubicie i przypadną Wam do gustu moje opowiadania xD